Dni wolne 2026: Jak zaplanować urlop i długie weekendy?
Czy jeden etat to za mało, aby godnie żyć lub dynamicznie się rozwijać? Dla ponad połowy polskich pracowników umysłowych odpowiedź brzmi: tak. Polyworking po polsku, czyli łączenie kilku aktywności zawodowych jednocześnie, przestał być niszowym trendem dla freelancerów, a stał się codziennością dla setek tysięcy specjalistów. Z najnowszego badania portali pracy rocketjobs.pl i justjoin.it wyłania się obraz rynku pracy, który ulega dynamicznej transformacji pod wpływem presji ekonomicznej i zmieniających się ambicji zawodowych.
Spis treści
Kluczowe wnioski z artykułu:
Zjawisko polyworkingu ma jednak dwa oblicza. Z jednej strony widzimy ambitnych ekspertów, którzy traktują dodatkowe zlecenia jako poligon doświadczalny dla nowych umiejętności. Z drugiej strony, statystyki są alarmujące: niemal co trzeci pracownik (28,6%) przyznaje wprost, że nie jest w stanie utrzymać się z jednego źródła dochodu. W obliczu rosnących kosztów życia, praca po godzinach staje się nie wyborem, ale strategią przetrwania. Jakie są tego konsekwencje dla zdrowia pracowników i efektywności firm? Przyjrzyjmy się temu zjawisku z bliska.
Polyworking, w najprostszym ujęciu, to model pracy polegający na równoległym prowadzeniu kilku aktywności zawodowych. Może to być łączenie dwóch pełnych etatów (co jest rzadsze i trudniejsze prawnie), łączenie etatu z działalnością gospodarczą (B2B), freelancingiem lub pracą dorywczą. W warunkach polskich definicja ta ewoluuje. Polyworking po polsku to często hybryda wynikająca z elastyczności, jaką dają praca zdalna i nowe technologie, oraz z twardych realiów ekonomicznych.
Dane z raportu rocketjobs.pl są jednoznaczne: 51,9% pracowników umysłowych podejmuje dodatkowe aktywności zarobkowe. To ogromna rzesza ludzi, która po „odbiciu karty” w głównej firmie, rozpoczyna drugą zmianę. Skąd ta popularność? Głównym motorem napędowym jest oczywiście inflacja i wzrost kosztów życia, ale nie można ignorować czynnika technologicznego. Praca zdalna uwolniła czas, który wcześniej marnowaliśmy na dojazdy, i stworzyła przestrzeń do podejmowania nowych wyzwań bez wychodzenia z domu.
Co istotne, zjawisko to dotyka różnych grup społecznych w nierównym stopniu:
Motywacje stojące za podejmowaniem dodatkowej pracy są zróżnicowane, jednak dominuje w nich aspekt finansowy. Dla 29,8% badanych polyworking jest sposobem na szybsze zwiększenie dochodów – to grupa, która chce żyć na wyższym poziomie, szybciej spłacić zobowiązania lub zbudować poduszkę finansową. Jednak dla 22,1% respondentów dodatkowa praca stanowi wręcz konieczność finansową. To niepokojący sygnał dla pracodawców i polityków społecznych, sugerujący, że standardowe wynagrodzenia w wielu sektorach przestały nadążać za realiami rynkowymi.
Ciekawym aspektem badania jest kierunek, w którym podążają osoby decydujące się na dodatkowe aktywności zawodowe. Okazuje się, że polyworking to często okazja do wyjścia poza swoją główną bańkę zawodową. W aż 41,2% przypadków dodatkowe zajęcia obejmują zupełnie inne specjalizacje niż te wykonywane na głównym etacie. Jest to dowód na dużą elastyczność i chęć adaptacji polskich pracowników.
Najpopularniejsze obszary dodatkowej aktywności to:
Dla części pracowników (12,4%) polyworking ma wymiar stricte rozwojowy. Traktują oni tę formę pracy jako bezpieczny sposób na „testowanie” nowej branży przed całkowitym przebranżowieniem się. Zamiast rzucać się na głęboką wodę i rezygnować z etatu, budują kompetencje po godzinach. Kolejne 12,1% widzi w tym możliwość realizacji pasji, które nie mieszczą się w ramach ich standardowego stanowiska pracy. Dla tej grupy „praca na dwa etaty” jest elementem stylu życia, który daje satysfakcję, a nie tylko pieniądze.
Romantyczna wizja „hustle culture”, czyli kultury zapracowania, zderza się z brutalną rzeczywistością fizjologii człowieka. Łączenie wielu zajęć zawodowych ma swoją wysoką cenę, którą płaci się zdrowiem i czasem prywatnym. Badanie ujawnia alarmujące statystyki dotyczące obciążenia pracą:
Takie statystyki oznaczają, że dla ogromnej grupy Polaków pojęcie „czasu wolnego” praktycznie przestało istnieć. Praca kosztem odpoczynku to prosta droga do przewlekłego stresu, spadku odporności i finalnie – wypalenia zawodowego. Jak zauważa Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner w portalach rocketjobs.pl i justjoin.it, umiarkowana aktywność poza etatem może wspierać rozwój, ale „dodatkowa praca z konieczności, kosztem odpoczynku i regeneracji, zwiększa ryzyko zmęczenia, błędów i wypalenia”.
Warto zwrócić uwagę na różnice pokoleniowe. O ile starsi Millenialsi często wpadają w pułapkę przepracowania, o tyle Generacja Z wykazuje najmniejszą skłonność do podejmowania dodatkowych zajęć kosztem życia prywatnego. Może to wynikać z ich wyjątkowej dbałości o work-life balance i asertywności w stawianiu granic. Młodzi pracownicy częściej wychodzą z założenia, że jeden etat powinien wystarczyć na godne życie, a czas wolny jest wartością nienegocjowalną.
Dla menedżerów i działów HR zjawisko polyworkingu stanowi poważne wyzwanie zarządcze. Tradycyjny model, w którym pracownik jest „na wyłączność”, odchodzi do lamusa, ale firmy nie zawsze są na to gotowe. Główne obawy pracodawców dotyczą:
Jednak, jak podkreślają eksperci, walka z polyworkingiem poprzez zakazy może być nieskuteczna, a nawet szkodliwa dla wizerunku pracodawcy. Zamiast tego, firmy powinny postawić na transparentność. Paulina Świątkiewicz sugeruje, że najlepiej sprawdzają się jasne zasady dotyczące dodatkowych aktywności i otwarta komunikacja. Pracownik, który nie musi ukrywać swojego drugiego zajęcia, jest bardziej lojalny i łatwiej zarządza swoim czasem. Co więcej, pracodawca może skorzystać na tym, że jego podwładny zdobywa nowe kompetencje (np. w marketingu czy IT) na zewnątrz, nie obciążając budżetu szkoleniowego firmy.
Firmy, które chcą zaadaptować się do nowej rzeczywistości, powinny zweryfikować swoje umowy o pracę i regulaminy. Kluczowe jest zdefiniowanie, co stanowi konflikt interesów (np. praca dla bezpośredniej konkurencji), a co jest akceptowalną aktywnością dodatkową. Warto też monitorować poziom obciążenia zespołu – jeśli pracownicy masowo szukają dodatkowej pracy z konieczności, jest to wyraźny sygnał rynkowy, że oferowane wynagrodzenia lub ścieżki rozwoju nie odpowiadają potrzebom ludzi.
Czy polyworking po polsku zostanie z nami na zawsze? Badania sugerują, że dla większości (55,2%) jest to etap przejściowy – rozwiązanie tymczasowe, mające na celu „załatanie” domowego budżetu lub uzbieranie na konkretny cel. Jednak dla co czwartego badanego (24,3%) praca dla kilku podmiotów to docelowy model kariery. To grupa, która ceni sobie dywersyfikację przychodów i niezależność, jaką daje posiadanie „kilku szefów” zamiast jednego.
Co ciekawe, potencjał wzrostu tego zjawiska jest wciąż duży. Nawet osoby, które obecnie nie pracują dodatkowo, są otwarte na taką możliwość – aż 60% z nich rozważa podjęcie dodatkowej pracy, na przykład w formie freelancingu. Barierą pozostaje najczęściej brak czasu (40%) oraz silne przywiązanie do równowagi między życiem zawodowym a prywatnym (40,8%).
Rynek pracy w Polsce ulega wyraźnej polaryzacji. Dzieli się na tych, którzy mogą sobie pozwolić na luksus pracy na jednym etacie, i tych, dla których dodatkowe aktywności zawodowe stają się koniecznością ekonomiczną. W obliczu rosnących kosztów życia polyworking przestaje być wyborem dla entuzjastów, a staje się strategią przetrwania dla wielu gospodarstw domowych. Jednocześnie rośnie grupa specjalistów, dla których multi-zadaniowość jest świadomym wyborem ścieżki rozwoju.
Dla pracodawców to sygnał alarmowy: modele wynagradzania i zarządzania talentami muszą ewoluować. Ignorowanie faktu, że co drugi pracownik biurowy dorabia po godzinach, jest strategią krótkowzroczną. Kluczem do sukcesu w 2026 roku i kolejnych latach będzie elastyczność i otwarta komunikacja, która pozwoli pogodzić interesy firmy z potrzebami finansowymi i rozwojowymi pracowników.
A Ty? Czy należysz do grupy „polyworkerów”, czy cenisz sobie jeden stabilny etat? Jeśli rozważasz dodatkową pracę, sprawdź najnowsze oferty zleceń na rocketjobs.pl i znajdź coś, co pozwoli Ci rozwinąć skrzydła bez ryzyka wypalenia.
Tak, co do zasady polskie prawo nie zabrania pracy na kilku etatach lub łączenia etatu z umowami cywilnoprawnymi/B2B. Wyjątkiem są sytuacje, w których pracownik podpisał umowę o zakazie konkurencji, lub gdy dodatkowa praca uniemożliwia mu rzetelne wykonywanie obowiązków w głównym miejscu zatrudnienia (np. narusza normy odpoczynku dobowego określone w Kodeksie pracy dla jednego pracodawcy).
Kluczem jest rygorystyczne planowanie i oddzielenie czasu pracy od czasu prywatnego. Warto korzystać z narzędzi do zarządzania zadaniami (np. Asana, Trello) i stosować bloki czasowe. Niezbędne jest też zadbanie o regenerację – praca 7 dni w tygodniu na dłuższą metę jest nieefektywna i groźna dla zdrowia.
Kodeks pracy nie nakłada wprost obowiązku informowania pracodawcy o dodatkowym zatrudnieniu, chyba że wynika to z zapisów w umowie o pracę, regulaminie pracy lub umowy o zakazie konkurencji. Dobrą praktyką jest jednak otwarta komunikacja, zwłaszcza jeśli dodatkowa praca nie koliduje z interesami firmy – buduje to zaufanie.
Największym ryzykiem jest wypalenie zawodowe, przewlekłe zmęczenie i problemy zdrowotne wynikające z braku odpoczynku. Zagrożeniem może być też pogorszenie jakości pracy w głównym miejscu zatrudnienia, co może prowadzić do zwolnienia. Ważne jest, aby mierzyć siły na zamiary i nie brać na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć.
PR Manager Rocketjobs.pl
Od niemal dekady działa w branży public relations. Doświadczenie zdobywała w warszawskich agencjach PR, odpowiadając za komunikację takich marek jak Zalando, PayU, LPP, WeWork czy Travelist. Od 2022 r. poszukuje ciekawych insightów do komunikacji w obszarze rynku pracy. Współautorka raportu "Jak pracować, by nie żałować?". Prywatnie entuzjastka podróży, miłośniczka kultury latynoamerykańskiej i języka hiszpańskiego. Interesuje się psychologią pozytywną.